sobota

Jak wydłużyc dobę ? - część 2

Słyszałeś pewnie kiedyś o czymś takim jak zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Ewentualnie mogłeś słyszeć o nerwicy natręctw, w uproszczeniu to to samo. Z racji swej niezwykłości dość znane zaburzenie. Mogło się jednak zdarzyć, że o czymś takim nie słyszałeś. Wychodzi więc na to, że winien jestem wyjaśnienie. Zacznę może od pierwszego członu tej nazwy.

Obsesje są to irracjonalne myśli, które przychodzą do głowy i nie chcą sobie iść. Są to myśli, które męczą chorego, wywołują lęk, niepewność. Podam prosty przykład, a może bardziej głupi niż prosty. Matkę dręczy myśl, że jeśli nie dotknie buraka to jej dziecku stanie się krzywda.


Kompulsje to swoiste rytuały mające na celu zapobiec sytuacji, która jawi się w umyśle chorego. Tak samo jak w przypadku obsesji chory zdaje sobie sprawę z absurdu jakim sa jego rytuały. Przerzucając na nas przykład matka, aby ochronić swe dziecko od złego dotyka tego buraka. Ma świadomość jak bardzo debilne to jest, ale jednak dotyka go. Strach wygrywa.

Do czego dążę ?

W końcu co ma jakiś burak i chore myśli do wydłużenia doby. W moim umyśle powstała pewna nić, która łączy te dwa z pozoru sprzeczne bieguny. Zadam jedno proste pytanie (uwielbiam to robić). Jak często zaglądasz do lodówki? Pewnie coś już świta w głowie. Jednak, żeby była jasność wytłumaczę to na swoim przykładzie. W moim domu słodycze zawsze siedzą w barku. Poprawka, siedzą w tym barku jeśli ktoś je tam włoży. W związku z tym zdarza mi sie zaglądać do tego barku. Jednak gdy byłem młodszy (teraz staram się to kontrolować, choć nie zawsze się udaje) zaglądałem do tego parku po kilka czasem nawet ponad 10 razy dziennie. Nie potrzeba detektywa, żeby zauważyć, że słodycze po tym jak je już zeżarłem nie pojawiały się znowu. A jeśli ich w ogóle nie było to też nie przylecą na cukierkowym dywanie. Niestety mój barek to nie, garnek z kluskami jak ten z legendy o kluskowej bramie. Tak samo jest z wcześniej wspomnianą lodówką. Ostatnio przeprowadziłem na ten temat wywiad środowiskowy. Większość osób, z którymi rozmawiałem zaglądała do lodówki chociaż, gdyby przystanęli na chwilę zdaliby sobie sprawę z tego, że oprócz masła i mleka nic tam nie ma. Taka kolej rzeczy nie kupisz to i nie zjesz.
Robimy rzeczy, pomimo tego, że gdybyśmy się zastanowili to doszlibyśmy do wniosku, że powtarzanie pewnych czynności nie ma sensu.

Przecież to tylko chwila !

Być może. Jednak zauważmy, że jeśli powiedzmy sprawdzasz lodóweczkę w poszukiwaniu kiełbasy 6 razy dziennie i maila tyle samo razy to ten czas się nawarstwia. Jak mówi pewne przysłowie "grosz do grosza, a będzie złotówka" tak samo jest w naszym przypadku. Jeśli więc wszystkie te czynności dziennie zajmują Ci 15 minut to oznacza, że tracisz na swych bezsensownych przyzwyczajeniach ponad 1% życia. Pokuszę się nawet o trochę więcej matematyki. Jeśli Twoje przyzwyczajenie wprowadziłeś w 13 roku życia, a żyć będziesz do 80 to stracisz na swojej kompulsji w swoim życiu 6113 godzin czyli 254 dni . Patrząc z tej perspektywy jednak robi wrażenie.
Przykłady, o których pisałem są z mojego podwórka. Myślę jednak, że podobne przykłady można by mnożyć. Promykiem nadziei w perspektywie stracenia 254 dni swego życia jest świadomość. Świadomość tego, że coś takiego mam jako nawyk. Jeśli nie mamy nerwicy natręctw, a jedynie syndrom otwieracza lodówki to wystarczy świadomie sobie zakodować, że albo idziesz do sklepu albo zostawiasz lodówkę w świętym spokoju. Proces leczenia można by opisać tak.

  • Nieświadome otwieranie lodówki.
  • Świadome otwierani lodówki.
  • Świadome nie otwieranie lodówki.
  • Nieświadome nie otwieranie lodówki.
Czyli najzwyczajniej w świecie po pewnym czasie już nie będziesz się nad tym zastanawiał, jeno wiedział, że żarcia nie ma i nie ma sensu marnować światła z lodówki. 

3 komentarze:

  1. Dobra, słyszałam już wiele przemądrych rad na temat tego na co powinnam zwrócić uwagę, aby nie marnować czasu, jednakże o matce dotykającej buraka nikt mi nie perorował (ten przykład naprawdę mnie ujął). Myślę, że masz dużo racji, sama złapałam się na bezsensownym sprawdzaniu enkusi co pięć sekund więc pozbyłam się konta. Z lodówką będzie trudniej :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykłady są moim zdaniem najlepszą (a mówią nawet, że jedyną ) formą wyłuszczenia tego co człek ma na myśli. Jeśli dodatkowo przykład jest abstrakcyjny to potęguje zapadanie w pamięć. Trzymam kciuki za walkę z lodówką : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze... U mnie to raczej działa na zasadzie Librus, mail i inne tego typu strony. Przydałoby się faktycznie ograniczyć. Bo niby to pozornie, tak jak piszesz, chwila moment, a jakby tak zebrać to ładna liczba by powstała. Zobaczymy na ile starczy mi motywacji ;)
    Kluska

    OdpowiedzUsuń