Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strefa komfortu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strefa komfortu. Pokaż wszystkie posty

piątek

Nieśmiałym być..

Czemu niektórzy ludzi są przebojowi, otwarci, a myśl o porażce nigdy nie przychodzi im do głowy, a inni znowu pocą się na samą myśl o spytanie się kogoś o godzinę? Tez jest wiele ja jednak skłaniałbym się ku środowisku w jakim byliśmy wychowywani i samym wychowaniu. Jeśli nasi ukochani rodzice trzymali nas pod kloszem nie mogliśmy poznawać świata i przełamywać naszych barier to najprawdopodobniej oni są niestety przyczyną. Wtedy kiedy nie przychodziło nam do głowy to co pomyślą sobie inni i tym podobne bzdety. Poszerzanie strefy komfortu było dla nas wtedy czymś naturalnym robiliśmy to nieświadomie radząc sobie przy tym chyba najlepiej w całym naszym życiu.
Podobnie działało środowisko. Gnojenie przez inne dzieciaki w żadnym razie nie działało wedle przysłowia " Co Cię nie zabije to wzmocni " o nie. To wszystko skłaniało raczej do tego, żeby się nie wychylać, bo można dostać po łbie. W końcu jak będę cicho to może mnie nie zauważą i nic mi nie zrobią.

czwartek

Działaj wbrew sobie !

Każdemu kto czytał trochę tego bloga w chwili gdy widzi tytuł zapala się pewnie czerwona lampka. Czyżby w ciągu niecałego miesiąca myślenie autora uległo tak wielkiej zmianie? Nie jest ze mną tak źle. Zmiana u człowieka jest dobra w końcu nie jest krową, ale bez przesadyzmów. Po prostu zabrałem się za to co ostatnio zapowiedziałem. Gdyż są pewne sytuacje, w których dobrze jest działać wbrew sobie. Uświadomił mi to pewien film, jednak o filmie odrobinę później.

piątek

Mały ptaszek, a nasze życie.

Wyobraź sobie proszę małego ptaszka. Zwykłego małego ptaszka. No dobra może odrobinę doprecyzuję. Małego pisklaczka wróbla. Masz ? Okej. Ten mały pisklaczek żyje sobie w gniazdeczku. Mamusia go karmi świeżymi robaczkami. Jest mu ciepło i miło. Nic go nie obchodzi. Leży i nic nie robi oprócz radosnego ćwierkania. Żyć nie umierać.
Mały ptaszek rośnie. Staje się coraz większym ptaszkiem. Aż w końcu nadchodzi TEN moment. Mamusia kopie swego synka w jego (już nie taki mały) kuperek.

Straszna sprawa nieprawdaż? W końcu ten ptaszek zostaje bez domu i musi sobie sam radzić. Nikt mu już nie przynosi posiłku do łóżeczka. Nie zawsze jest mu ciepło, i miło.Nierzadko czuję się niepewny i czuje strach. KATASTROFA innymi słowy.